Articles

Po Pierwsze Rodzina: Brian Griese jest gwiazdą futbolu, ale nie o to mu chodzi

Brian Griese wie, jak grać rozgrywającego, ale musi się wiele nauczyć o byciu gwiazdą. Cztery lata i kilka milionów dolarów w jego karierze NFL, nie ma Mercedesa, a tym bardziej rezydencji ani świty. Jeździ Chevroletem i mieszka w domu przeznaczonym bardziej dla poniedziałkowego rozgrywającego niż niedzielnego popołudnia.
ale Griese ma coś, czego wielu sportowców nie zdobędzie, dopóki nie będzie za późno. Pieniędzy nie można kupić, ale uważa to za najcenniejszą własność.
„perspektywa” – mówi Griese. „Bez względu na to, ile pieniędzy i ile osiągnięć mam, zawsze będę w stanie zachować perspektywę. To przez moją rodzinę. Miałem szczęście. Mam wspaniałą rodzinę. Wielu facetów traci perspektywę. Myślą, że są darem Boga dla świata albo cały świat jedzie na ich barkach. Nie mieli odpowiedniej perspektywy, że nie jest to być wszystkim i skończyć wszystkim.”
Bob Griese został wpisany do Pro Football Hall of Fame po tym, jak rzucił swoje ostatnie podanie dla Miami Dolphins. Ale sądząc po tym, jak jego najmłodszy syn okazał się, jego największe osiągnięcia spadły z boiska. Brian został wychowany w misce na ryby, ale wylądował mocno na ziemi. Z dala od Pola, on jest jednym z facetów, nie człowiekiem. Osoba, nie persona. W wieku 26 lat ma wszystkie zadatki na sławę – jego trener, Mike Shanahan, porównuje go do młodego Joe Montany – ale żadna z jego pułapek.
„nie patrzę na siebie jak na gwiazdę, czy coś w tym stylu” – mówi Brian. „Piłka nożna jest częścią mojego życia, ale nie definiuje mojego życia. Uwielbiam tę grę, bo jestem konkurentem. Uwielbiam koleżeństwo i uwielbiam być na pozycji lidera. Ale w końcu, czy to wszystko ma znaczenie, jeśli nie żyjesz swoim życiem we właściwy sposób? Jeśli nie masz swoich priorytetów? Gdybym nigdy nie grał w piłkę, nie zabiłoby mnie to. I tak mógłbym znaleźć pracę i zrobić coś wspaniałego.”
Griese i jego ojciec, obecnie analityk piłkarski w ABC, łączą szczególne relacje. Wspólnie napisali książkę zatytułowaną Niepokonani: jak Ojciec i Syn triumfowali nad niewiarygodnymi szansami zarówno na boisku, jak i poza nim. Syn wybrał zawód ojca, nawet to samo stanowisko. Ale, choć może się wydawać dziwne, nie mówią dużo o futbolu, nigdy nie mówili.
„Aby dostać się tam, gdzie jestem dzisiaj, polegałem na moim tacie za wiele rzeczy, z których żadna nie była dla piłki nożnej” – mówi Griese. „Nie potrzebujesz sławnego ojca, żeby nauczyć się grać. Masz do tego trenerów. Jest wielu nauczycieli, ale za mało uczniów. Tata nauczył mnie o życiu. Nauczył mnie doceniać grę, ale nie pozwalał, by cię definiowała.”
Jeśli jego ojciec jest jego mentorem, to matka Griese, Judy, była, jest i zawsze będzie jego inspiracją. To ona ma uśmiech na tych wszystkich zdjęciach, które wypełniają dom Griese. Śmierć Judy z powodu raka piersi, gdy Brian miał 12 lat wstrząsnęła Fundacją rodziny. Ale wiele lat później dało mu to siłę i perspektywę, aby poradzić sobie z inną trudną sytuacją: zastąpić legendarnego Elwaya jako rozgrywającego Denver Broncos.
Griese nie potrafi wskazać dokładnej lokalizacji, ale jest przekonany, że jego przeznaczenie jest gdzieś zapisane. Gdy zbliżał się Draft NFL w 1998 roku, miał przeczucie, że to on pójdzie w ślady Elwaya. Presja udusiłaby wielu innych młodych rozgrywających, ale nie Griese ’ a. Nie po tym, co przeżył. Nie dzięki wsparciu, jakie otrzymuje od ojca i starszych braci, Scotta i Jeffa.
„obserwowałem tatę, gdy byłem młody” – mówi. „Był pod presją nie tylko utraty żony, ale i najlepszego przyjaciela. A potem pod presją wychowywania trójki dzieci na mężczyzn z charakterem i robienia tego w misce na ryby, tak jak on…to była presja. To, przez co teraz przechodzę, to nie presja.”
ojciec Griese był obok niego na każdym kroku, ale to jego matka, nawet po śmierci, prowadziła Briana do dzieła jego życia. I nie, to nie jest rozgrywanie w NFL. Przez ostatnie kilka miesięcy Griese założył Fundację Judith A. Griese. Fundacja doradzi i wesprze zrozpaczone dzieci, które straciły rodziców.
W przeciwieństwie do niektórych sportowców, Griese nie wypisał czeku i pozwolił innym prowadzić fundację. Jest praktycznym administratorem podczas offseason i planuje prowadzić Fundację na pełny etat po zakończeniu dni gry. Na szczycie listy zakupów wakacyjnych znajduje się dom w pobliżu centrum Denver, w którym dzieci mogą uzyskać porady, oszczędzając im niewygodnej podróży do biurowca w trudnym okresie ich życia.
„wiele powodów, dla których robię te rzeczy, jest z powodu mojej mamy” – mówi Griese. „Była bardzo bezinteresowna. Była pielęgniarką. Zawsze pomagała ludziom. Zawsze o niej pamiętam, że postawiła wszystkich przed sobą, przed własnymi potrzebami. Zawsze troszczyła się o ludzi i o nas, i robiła to z uśmiechem na twarzy. To właśnie od niej dostałem.
” miała bardzo silną wiarę. Szczerze mówiąc, to mnie napędza. Pamiętam moją mamę, utrzymując we mnie jej ducha dzięki temu, co robię. Czuję jej ducha, kiedy robię takie rzeczy. Mam przed sobą wiele lat, z których część będzie związana z piłką nożną. Jestem wdzięczny za grę i moją zdolność do gry, ponieważ pozwala mi robić rzeczy, które są dla mnie ważne.”